Immunitet – prawo do bezprawia

Mówią, że nikt nie stoi ponad prawem.
Ale są tacy, którzy… stoją obok niego.
Nie dlatego, że są święci.
Nie dlatego, że są nieskazitelni.
Ale dlatego, że system sam im dał glejt nietykalności.

To się nazywa immunitet.
Słowo brzmi jak termin medyczny, ale działa jak polityczne ubezpieczenie od odpowiedzialności.

Immunitet to licencja na przekraczanie granic, przy jednoczesnym zapewnieniu, że nikt cię za to nie pociągnie do odpowiedzialności. To oficjalne „możesz robić, co chcesz, dopóki nie naruszysz interesu innych immunizowanych”.

Bo przecież:
– jeśli ktoś nie zamierza łamać prawa,
– jeśli naprawdę wierzy w sprawiedliwość,
– jeśli działa w zgodzie z konstytucją i etyką…

to po co mu ochrona?
Przed czym?
Przed czymś, czego się rzekomo nie robi?

W praktyce immunitet nie chroni przed bezprawiem – on chroni bezprawie przed odpowiedzialnością. Chroni tych, którzy prawo stanowią, przed prawem, które obowiązuje resztę.

To nie mur obronny przed złem – to mur przed konsekwencjami własnych decyzji.

Immunitet to święte słowo dla wybranych:
– polityków,
– sędziów,
– prokuratorów,
– czasem nawet urzędników i dyplomatów.

To kasta z uprawnieniem do nietykalności, która sama siebie mianuje do tej roli,
a potem tłumaczy, że to „dla dobra demokracji”.

Ale demokracja, która potrzebuje nietykalnych elit, nie jest demokracją – to pudrowana feudalność z cyfrowym logo.

Gdyby prawo było równe, immunitet byłby zbędny.
Ale właśnie dlatego, że nie jest równe, potrzebni są ci, którzy mają parasol nad głową, gdy nad resztą leje się grad paragrafów.

To nie „bezpiecznik wolności” – to przycisk „wyloguj się z odpowiedzialności”.

I na końcu zostaje tylko pytanie:

Czy można mówić o „państwie prawa”, gdy ci, którzy je tworzą, sami się z niego wypisali?

Jeśli immunitet to nie przywilej do łamania zasad, to dlaczego działa dokładnie jakby nim był? Nie ma dobrej odpowiedzi. Ale jest dobra konkluzja:

Jeśli ktoś potrzebuje ochrony przed prawem, to tylko dlatego, że… …lepiej zna własne grzechy niż twoje prawa.

Z przesłaniem dla świata, Morfeusz

Zobacz także

Dodaj komentarz