Chemiczny kastrat
czyli o tym, jak unicestwia się myślenie, zanim zdąży się narodzić
Od pierwszych chwil życia dziecko dostaje to, co system nazywa „normalnym” — butelkę z mlekiem modyfikowanym, w której jest syrop glukozowy. Potem słodzone soczki, czekolada, rafinowany cukier, a w wieku nastoletnim dochodzi kofeina, energetyki, tabletki na koncentrację i cała reszta stymulantów. Człowiek nie ma szans, by zobaczyć świat trzeźwo. Od początku jego układ nerwowy jest programowany chemicznie, by szybciej reagował, mocniej się nakręcał i nigdy nie zatrzymał na własnej myśli.
To nie jest przypadek, że współczesny człowiek nie potrafi usiedzieć w ciszy, że potrzebuje kawy, muzyki, ekranu, cukru, żeby „żyć”. To jest efekt systemowego wychowania chemicznego kastrata. Kastrat to ktoś, komu zabrano coś zasadniczego. Dawniej kastracja dotyczyła ciała — dzisiaj dotyczy rozumu. Nie tnie się nożem, tylko karmieniem i nawykiem.
Myślenie nie jest tylko procesem intelektualnym, to także zdolność zatrzymania impulsu. Potrzebny jest spokój, czas, cisza. Ale kofeina i cukier nie pozwalają na zatrzymanie — one pchają ciało i umysł do reakcji, do podniecenia, do ciągłego „więcej”. W takim stanie nie ma miejsca na analizę, na refleksję, na pytanie „dlaczego?”. Jest tylko automatyczna odpowiedź: „tak się robi”.
Dlatego presja grupy działa. Dlatego autorytet działa. Dlatego moda działa. Bo chemiczny kastrat nie ma w sobie mechanizmu oporu. Jego system nerwowy został odcięty od zdolności samokontroli. To nie jest świadoma rezygnacja z myślenia — to biologiczne ucięcie możliwości.
A potem przychodzą naukowcy i mówią: „to presja grupy”, „to władza autorytetu”, „to konformizm”. Ale oni badają ludzi, którzy już dawno zostali ukształtowani przez kofeinę i kryształy cukru. To nie są neutralni uczestnicy. To są chemiczni kastraci, którzy reagują zgodnie z tym, jak zostali zaprogramowani. Nauka udaje, że opisuje mechanizmy społeczne, a w rzeczywistości maskuje fakt, że całe społeczeństwo od małego było karmione trucizną, która zabiła zdolność do prawdziwego myślenia.
Chemiczny kastrat nie musi rezygnować z rozumu. On nigdy nie dostał szansy, by rozum się narodził. To dlatego może wierzyć w Ligę Mistrzów, w prezydenckie rozkazy, w normy, w „rynek”. Nie dlatego, że został oszukany przez presję, ale dlatego, że jego mózg od dziecka żyje w stanie podkręcenia, w którym refleksja jest biologicznie nieosiągalna.
To jest najgłębszy sekret królestwa głupców: ono nie wychowuje ludzi, ono hoduje chemicznych kastratów, którzy nigdy nie zapytają „dlaczego?”, bo chemia od samego początku wyrwała im tę możliwość z korzeniami.
Z przesłaniem dla świata, Morfeusz
