Czy uszy czynią osła?
Rodzimy się w prawdzie ciała. Mężczyzna i kobieta różnią się nie tylko zewnętrznym obrazem, ale całym systemem, który działa od środka. Chromosomy nie pytają o modę i dekret. XX i XY zakodowane są od początku. To fundament, którego nie da się przepisać. Kobieta ma macicę, jajniki, cykl, zdolność noszenia nowego życia. Mężczyzna ma jądra, nasieniowody, plemniki. To nie są części do wymiany, to systemy zamknięte w strukturze. Cały metabolizm, krew, hormony, budowa mięśni i kości — wszystko mówi jedno: płeć nie jest ubraniem, które zakładasz i zdejmujesz.
A teraz spojrzenie systemu. Obcięcie członka. Doszycie piersi. Zastrzyki hormonów. I nagle ogłoszenie: „oto nastąpiła zmiana płci”. Świat bije brawo. Urzędnik wpisuje nową rubrykę w dowodzie. Iluzja staje się prawem. Tylko że prawda się nie zmieniła. To jest teatr formy. Zmieniono kształt, ale nie byt. Zmieniono maskę, ale nie fundament.
To tak, jakby ktoś wziął konia i doszył mu uszy od osła. I krzyknął: „to osioł!”. Ale koń nadal ma końskie serce, końską krew, koński układ pokarmowy. Nadal rży, a nie ryczy. Nadal biega jak koń, a nie dźwiga jak osioł. Uszy nie czynią osła, tak samo jak piersi nie czynią kobiety.
I tu tkwi cała ironia. Świat wierzy, że etykieta wystarczy. Że zmiana słowa zmienia rzeczywistość. Że papier jest mocniejszy niż krew. To jest obłęd znaków, które uznały się za prawdę.
A na końcu zostaje pytanie. Co się stanie ze światem, w którym nazwa jest ważniejsza niż byt? Czy etykieta potrafi zastąpić rzeczywistość? Czy deklaracja urzędnika zmienia krew w inny kod? Jeśli damy wiarę tej iluzji, to obudzimy się w miejscu, gdzie nikt już nie wie, kim jest. Gdzie każdy byt stanie się ofiarą papieru…
…gdzie każdy byt stanie się tym… jak o nim napiszą.
Z przesłaniem dla świata, Morfeusz



