Wegetarianizm, weganizm, frutarianizm – iluzja wyboru
Nie ma tu miejsca na wybór. Człowiek nie decyduje, co mu się podoba, a co nie – jego organizm potrzebuje mięsa, bo to ono dostarcza aminokwasów, które są budulcem komórek i niezbędnym elementem regeneracji organizmu. To nie jest kwestia opinii, gustu czy filozofii – to biologiczna konieczność.
A jednak wegetarianie, weganie i frutarianie próbują przekonywać, że człowiek może funkcjonować bez mięsa. Czy to wiedza? Nie, to zabobon. To jakby twierdzić, że samochody mogą jeździć na sok pomarańczowy. Można powtarzać to w kółko, można wierzyć w to całym sercem, ale rzeczywistość pozostaje niezmienna – organizm człowieka potrzebuje określonych składników, a te znajdują się w produktach odzwierzęcych.
Człowiek nie jest jedynie roślinożercą. Jego układ trawienny został zaprojektowany tak, by przyswajać zarówno białko roślinne, jak i zwierzęce, ale to właśnie mięso dostarcza mu pełnowartościowych aminokwasów. Odrzucenie go nie jest wyborem świadomego człowieka – to wynik ideologicznego zaciemnienia, które przysłania ludziom realne potrzeby ich organizmu. Nie bez powodu osoby eliminujące mięso z diety mają problemy zdrowotne – osłabienie mięśni, pogorszenie zdolności regeneracyjnych. O tym jednak nikt głośno nie mówi, bo narracja o „etycznym jedzeniu” stała się nową religią.
Społeczeństwo od wieków dzieli się na tych, którzy jedzą mięso i tych, którzy je odrzucają. Problem w tym, że dzisiaj ten temat stał się bardziej ideologiczny niż kiedykolwiek. Wegetarianizm i weganizm są przedstawiane jako moralnie „lepsze”, a jedzenie mięsa jako barbarzyństwo. Ale czy rzeczywiście ktoś, kto je rośliny, jest bardziej „etyczny”, skoro rośliny to też żywe organizmy? Człowiek zabija, by jeść – niezależnie od tego, czy jest to krowa, ryba czy marchewka. Nie ma żadnego argumentu, który uzasadniałby rezygnację z produktów odzwierzęcych. Każda forma „diety roślinnej” to jedynie eksperyment na własnym ciele, który prędzej czy później kończy się konsekwencjami zdrowotnymi. To nie wybór – to nieświadomość, ślepa wiara w mit, który nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości.
Fizjologia człowieka rozstrzyga wszystko. To nie temat do dyskusji, nie pole do ideologicznych wojen, tylko obiektywna rzeczywistość. Kto nie chce tego przyjąć, nie różni się więc, od kogoś, kto wierzy, że samochody mogą jeździć na sok z pomarańczy. Prędzej czy później silnik się zatrze, a organizm powie: dość.
Z przesłaniem dla świata, Morfeusz



