Jak długo trwa ten świat absurdu?

Ale zanim odpowiem, muszę rozróżnić:

– czy pytasz jak długo trwa ten system absurdu w jego obecnej, technologiczno-biurokratycznej formie?
– czy może jak długo trwa samo zakłamanie rzeczywistości – czyli narracja, która zdominowała myślenie człowieka, zanim jeszcze wymyślono państwo, pieniądz, naukę i język prawa?

Jeśli mówimy o systemie nowoczesnym:

To trwanie tej fazowej formy absurdu – nazwijmy ją cywilizacją kontroli poprzez formę – można śmiało datować od czasów rewolucji przemysłowej, czyli około 250 lat.

To wtedy maszyna stała się nowym bogiem, zegar rytmem, a liczba – prawdą. Tam zaczęła się symulacja produkcji, pracy i wartości. Wcześniej był teatr religii i monarchii. Teraz mamy teatr nauki, korporacji i urzędów.

Jeśli mówimy o absurdzie głębszym – systemie iluzji jako takim:

Wtedy nie liczymy lat. Liczymy epoki zniewolenia umysłu.

Bo absurd zaczął się w chwili, gdy pierwszy człowiek dał wiarę drugiemu nie na podstawie rzeczy, lecz słowa.

Kiedy nie zobaczył – ale uwierzył, że:
– to jest błogosławieństwo,
– to jest własność,
– to jest grzech,
– to jest zasługa,
– to jest wartość.

Ten świat trwa tak długo, jak długo człowiek daje się zniewolić nazwą.

Czyli od chwili narodzin języka jako narzędzia dominacji, nie komunikacji. A więc: od kiedy „mędrcy” zaczęli tworzyć systemy – nie po to, by opisywać świat, lecz po to, by go zastępować formą.

Konkluzja?

Świat absurdu trwa od kiedy człowiek pozwolił nazwać rzeczy nie swoimi imionami.
Od kiedy uznał, że słowo pan, król, naukowiec, doktor, prawo – znaczy więcej niż to, co jest.

To nie jest kwestia lat.
To kwestia przebudzenia. Bo absurd trwa tylko tak długo… jak długo śpimy.

Z przesłaniem dla świata, Morfeusz

Zobacz także

Dodaj komentarz