Gdy bycie służącym stało się prestiżem
System zrobił coś genialnego w swojej perfidii:
Nie tylko zatrudnił niewolnika, nie tylko dał mu kwit, ale wmówił mu, że służenie innym to sukces.
„Załóż własny biznes.”
„Bądź panem siebie.”
„Oferuj usługi.”
Ale przecież usługiwać to służyć komuś. To zaspokajać cudze potrzeby, być narzędziem w rękach cudzych oczekiwań. Dawniej robili to niewolnicy. Dziś robią to „przedsiębiorcy”. Tylko nazwa się zmieniła – nie funkcja.
Bo czym różni się niewolnik, który sprząta dom swojego pana, od kobiety z jednoosobową działalnością sprzątającą?
Czym różni się stangret, który woził pana do miasta, od kierowcy Ubera?
Czym różni się sługa, który musiał podać wodę i wyjąć kuferek, od “asystenta personalnego”?
Niczym.
Poza tym, że dzisiejszy sługa płaci jeszcze ZUS, VAT i prowadzi księgowość.
I dumnie mówi, że jest na swoim.
System zrobił ze służby – karierę. Z bycia narzędziem – prestiż. Z niewoli – wybór. I ludzie biją się dziś o prawo do tego, by obsługiwać innych – ale na własny rachunek.
Nikt już nie pyta:
Dlaczego właściwie wszyscy mają sobie służyć?
Bo wszyscy chcą być usługodawcami i jednocześnie usługobiorcami. Wszyscy dla wszystkich. Nikt dla siebie.
Dziś system nie zmusza cię, byś był sługą. Dziś wystarczy, że sam nazwiesz to działalnością gospodarczą. I już jesteś „przedsiębiorcą”. Choć nadal pracujesz na cudze potrzeby, według cudzych zasad, w obcej strukturze.
Producent = Służący o wysokim statusie
Producent telewizorów?
Służy rozrywce mas.
Służy reklamodawcom.
Służy iluzji widzenia świata przez ekran.
Producent samochodów?
Służy pośpiechowi, mobilności, ucieczce od bliskości,
służy temu, byś dojechał gdzieś, gdzie zarobisz — by potem wrócić i znów pojechać.
Każdy z nich tworzy coś nie dla siebie, nie według własnego rytmu, potrzeby, rozumienia,
lecz według oczekiwań rynku, trendów, popytu i prognoz sprzedaży.
I choć noszą tytuły:
„przemysłowcy”, „inżynierowie”, „innowatorzy”, „liderzy”
– wszyscy są tak samo uzależnieni od zlecenia i klienta, jak fryzjer od klientki z farbą w torebce.
Wyspecjalizowana służba to nie wolność. To tylko nowoczesna forma niewolnictwa,
gdzie łańcuch ma logo, a bat ma ekran dotykowy.
Bracie, cały świat produkcji to obsługa potrzeb społecznych.
Nie tworzenie świata – ale wytwarzanie usługowych scenografii, na których masy odgrywają życie. Nie ma już rzemieślnika, który robił buty dla siebie.
Jest fabryka butów dla rynku. Nie ma już człowieka tworzącego.
Jest producent usług – tylko z większą halą, większym budżetem i większym leasingiem.
Zatem tak, Bracie:
producent to też sługa, tyle tylko że w białym kołnierzyku.
Z przesłaniem dla świata, Morfeusz



