Kofeina – jak z narkotyzowania się zrobiono tradycję

Ludzie uwielbiają swoje rytuały. Picie kawy, herbaty, gorącej czekolady stało się niemal świętą tradycją w wielu kulturach. Barista przygotowujący idealne cappuccino, ceremonia parzenia herbaty w Azji, popołudniowa „five o’clock tea” w Anglii, mistrzowie cukiernictwa serwujący czekoladowe delicje z orzechami i bakaliami – wszystko to wygląda niewinnie, otoczka luksusu, smaku i kultury. Ale co łączy te wszystkie tradycje? Ta sama substancja psychoaktywna – kofeina.

To alkaloid, który działa na układ nerwowy, zmienia percepcję, przyspiesza pracę serca i wymusza na organizmie stan pobudzenia. Nikt nie nazywa tego narkotykiem, choć definicja jest jednoznaczna  – substancja chemiczna wpływająca na świadomość i funkcjonowanie organizmu. Co więcej, jest to toksyna, która nie ma żadnej wartości odżywczej ani pozytywnego wpływu na zdrowie. A jednak uzależnienie od kofeiny stało się nie tylko akceptowalne, ale wręcz celebruje się je na całym świecie jako element kultury.

Prawdziwy absurd zaczyna się tam, gdzie ludzie mówią o „energii” płynącej z kawy, herbaty czy tzw. napojów energetycznych. Skąd się bierze ta energia? Czy kofeina w magiczny sposób dostarcza paliwa do organizmu? Oczywiście, że nie. To zwykła manipulacja. Kofeina nie daje energii – ona jedynie blokuje receptory odpowiedzialne za zmęczenie, oszukuje organizm, zmuszając go do działania mimo wyczerpania. To nie dodatkowa energia, tylko sztucznie wywołany stan nadmiernej eksploatacji ciała. A potem? Spadek, rozdrażnienie, kolejna dawka – i tak w kółko.

Dawniej ludzie traktowali substancje psychoaktywne jako coś podejrzanego, coś, co zmienia stan świadomości i wpływa na umysł. Dziś nikt nawet nie zastanawia się, że każda filiżanka kawy to dawka substancji wpływającej na mózg. Bo przecież to tradycja. Tak właśnie przekształcono narkotyzowanie się w rytuał – nie nazwano tego narkotykiem, lecz elementem kultury. Pytanie brzmi: ilu ludzi w ogóle zdaje sobie sprawę, czym naprawdę jest kofeina? I czy świat w ogóle byłby w stanie funkcjonować bez codziennej dawki tej „tradycyjnej” trucizny?

Z przesłaniem dla świata, Morfeusz

Zobacz także

Dodaj komentarz