Złota łopatka – hazard w krainie martwych
Uzależnić się można od wielu rzeczy.
Ale najgroźniejsze jest uzależnienie od możliwości.
Nie od pieniędzy – lecz od ich potencjalnego zdobycia.
Nie od wygranej – lecz od emocji, że może się zdarzy.
Hazard to nie gra o bogactwo. To rytuał wiary w pustą obietnicę.
Kasyno to świątynia tej wiary.
Wielka sala z dywanami, światłami i pozłacanymi symbolami, gdzie kapłani bez twarzy rozdają żetony łaski, a bóstwem jest przypadek.
Ludzie nie przychodzą tam grać. Przychodzą się modlić do szczęścia, ofiarując swoje pieniądze w zamian za cud.
To jakby dać dziecku złotą łopatkę i patrzeć, jak całe życie kopie nią w piachu, wierząc, że zaraz dokopie się do nieba.
A przecież niebo nie leży pod ziemią. A piach nie skrywa nic prócz kolejnych ziaren pustki.
Hazard to trans krainy umarłych. Mrugające światła, iluzja kontroli, a na końcu zawsze to samo: człowiek, który przegrał siebie.
Nie dlatego, że stracił pieniądze.
Ale dlatego, że uwierzył, że one istnieją.
Z przesłaniem dla świata, Morfeusz



